Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Przewiń do góry

Góra

Brak komentarzy

NAC-lepsze zdjęcia Warszawy

NAC-lepsze zdjęcia Warszawy

Tomasz Stempowski | On 11, Cze 2013

 

Zakończył się konkurs zorganizowany dwa miesiące temu przez Narodowe Archiwum Cyfrowe i „Gazetę Stołeczną”, o którym już pisałem w tekście Stolica na tysiącach zdjęć – konkurs „GW” i NAC. Uczestnicy mieli spośród fotografii Warszawy dostępnych na stronie NAC wybrać najbardziej interesującą i napisać o niej kilka słów. Wytypowane przez jury fotografie z opisami zostały opublikowane na stronie „Gazety”, gdzie internauci głosowali na najlepsze z nich. Najwięcej głosów – 32 % – zebrała fotografia Grażyny Rutkowskiej przedstawiająca Delikatesy na ul. Brackiej nocą w grudniu 1969 roku (sygn. 40-W-165-23) z opisem autorstwa Jerzego Jarskiego. Drugie miejsce (24% głosów) przypadło zdjęciu (sygn. 51-732-6) przedstawiającemu słup z nazwami ulic na skrzyżowaniu Wołoskiej i al. Lotników i podpisowi Hanny Czerwińskiej, trzecie (10% głosów)  – kadrowi (sygn. 51-348-2) pokazującemu młodzież idącą ul. Złotą od strony Pałacu Kultury w 1968 roku, skomentowanemu przez Macieja W. Kowalskiego. Dwa ostatnie zdjęcia zrobił Zbyszko Siemaszko.

Analiza wybranych zdjęć i udostępnionych na stronie „Gazety Stołecznej” opisów prowadzi do kilku interesujących wniosków. Przede wszystkim większość wytypowanych fotografii – 8 z 12 zaprezentowanych na stronie „Gazety” – została zrobiona po II wojnie światowej. Dwa zwycięskie zdjęcia powstały w końcu lat sześćdziesiątych, jedno datowane jest w przedziale 1953-1965. Wskazuje to na silne powiązanie zainteresowania fotografiami z pamięcią autobiograficzną. Taką interpretację potwierdza lektura nadesłanych przez internautów tekstów. W większości z nich (przynajmniej tych, które zostały opublikowane) pojawiają się osobiste wspomnienia związane z przedstawionymi w kadrach miejscami.

 

 

Bardzo wyraźnie widać, że zdjęcia są czynnikiem uruchamiającym proces przypominania, można je nazwać katalizatorem wspomnień. Ważne  jest przy tym, by istniała emocjonalna więź z uwiecznioną na kliszy rzeczywistością. Jeśli oglądający rozpoznaje świat przedstawiony i potrafi się do niego uczuciowo ustosunkować, zaczyna tworzyć opowieść na jego temat.

Mariusz Ciesielski, opisując w tekście komentującym fotografię Stanisława Doktorowicz-Hrebnickiego z 1945 roku przedstawiającą fragment ruin Nowego Miasta (sygn. 69-8-12), ujął to następująco: Miejsce na zdjęciu kojarzy mi się z miłością i z bólem po rozstaniu. Pamiętam ludzi i ludzi przypisuję do zdjęć.

Tak emocjonalna reakcja jest zjawiskiem uniwersalnym. Podobne procesy zostały zaobserwowane w czasie badań pamięci zbiorowej. Na przykład w projekcie II wojna światowa w pamięci społeczeństwa polskiego prezentacja przyniesionych przez respondentów fotografii stawała się punktem wyjścia do snucia opowieści o przeszłości. Odwrotną stroną medalu jest zjawisko zaobserwowane przez antropolożkę Joannę Bartuszek. Część jej respondentów wyrzucała lub niszczyła fotografie, których nie potrafiła już odczytać, a przedstawione na nich wydarzenia i ludzie ulegli zapomnieniu i nie potrafiono ich już nazwać.

Na szczęście istnieje instytucja archiwum, która kieruje się zupełnie inną filozofią. Dążąc do przechowania świadectw przeszłości dla przyszłości, stara się wznieść ponad indywidualne upodobania i odwołuje się nie do emocji, lecz raczej do abstrakcyjnych idei pamięci zbiorowej, ciągłości historycznej, tradycji czy wartości naukowej.

Mimo tej bezosobowości, jak wskazuje przykład konkursu zorganizowanego przez NAC i „Gazetę Stołeczną”, instytucje tego typu  mogą aktywizować społeczne emocje. Szczególnie przydatne w realizacji takiego celu są właśnie fotografie. Ich wydobycie z archiwalnych pudeł czy współcześnie z komputerowych serwerów może ożywić pamięć zbiorowości, i to nie tylko lokalnych, jak było w tym przypadku. Z pewnością odpowiednio przygotowana wystawa czy akcja medialna zbudowana wokół wizualnych świadectw przeszłości mogłaby zostać zauważona w skali ogólnonarodowej. W ten sposób można nie tylko ożywić zapomniane fragmenty przeszłości, ale także animować aktywność społeczną.

 

autor: Tomasz Stempowski


Dodaj komentarz