Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Przewiń do góry

Góra

Brak komentarzy

Żywe archiwa

Żywe archiwa

Tomasz Stempowski | On 07, Maj 2016

 

Prace Doroty Buczkowskiej, Anety Grzeszykowskiej, Pawła Szypulskiego i Jakuba Certowicza zobaczyć można na wystawie „Żywe archiwa” w sali im. Stefana Kisielewskiego w Pałacu Kultury i Nauki w Warszawie. Artyści zostali poproszeni o przygotowanie projektów inspirowanych polskimi i norweskimi archiwami fotograficznymi.

Po wejściu do sali ekspozycyjnej widzimy cztery duże czarne kubiki. Każdy zawiera pracę jednego twórcy. Prezentacja Pozdrawiam Pana, Panie Malmgren Pawła Szypulskiego przywodzi na myśl relację z zagranicznych wakacji, o których po powrocie opowiada się znajomym. Swoimi wrażeniami dzieli się z za pomocą nagrania wideo prezentowanego na niewielkim ekranie zaopatrzonym w słuchawki. Reprodukcje kart katalogowych ze zdjęciami okrętów i albumowe książki umieszczone na ścianach są jak pamiątki z podróży. Szypulski miał udane wakacje. Musielibyśmy pojechać tam gdzie on, żeby doświadczyć czegoś podobnego.

 

WP_20160429_019a

 

W tekście zamieszczonym na zewnątrz kubika Szypulski wyjaśnia, jakie znaczenie miała dla niego podróż do norweskich archiwów:

Ale czego w zasadzie szukam? Dlaczego pociągają mnie stare dokumenty o wątpliwej randze, książki dawno niezdejmowane już z półki i wszystkiego rodzaju porzucone obrazy? Dzięki kolekcji Kijela Malmgrena ­kilku tysiącom nudnych zdjęć statków – które znalazłem w archiwum leżącym jakieś 1000 km od mojego domu zacząłem zadawać sobie te pytania i pomyślałem o sobie.

 

WP_20160429_045a

 

W projekcie zatytułowanym Inwentarz Jakub Certowicz wprowadza nas w robocze przestrzenie i pokazuje zaplecze „archiwalnej maszyny” – tak zapowiada tabliczka umieszczona obok wejścia do kubika. Robi to, pokazując na fotografiach przestrzenie trzech różnych archiwów: lokalnej instytucji w Lillehammer, Muzeum Warszawy i prywatnych zbiorów nieujawnionej artystki. Każde z nich ma inną skalę i cele. Pudła ułożone na kilometrach archiwalnych półek nie różnią się od siebie niemal niczym, Zdają się raczej ukrywać niż „udostępniać”. Wydobyte z nich zdjęcia oglądane w masie wydają się nadal niedostępne. Są zbyt podobne do siebie, by zapamiętać pojedynczy obraz. Niemal 300 zdjęć lotniczych Lillehammer, pokazanych przez Certowicza, sprawia raczej wrażenie jednego obiektu niż kolekcji wielu obrazów. Dopiero wybór dokonany przez człowieka sprawiać może, że materiały zgromadzone w archiwach ożyją i zyskają znaczenie.

 

 

WP_20160429_031a

 

Aneta Grzeszykowska zaprezentowała osiem fotomontaży (seria składa się z 11, ale 3 decyzją Fundacji Archeologii Fotografii nie zostały pokazane – dlaczego?). Wykorzystała zdjęcia z archiwum Wojciecha Zamecznika przedstawiające fragmenty kobiecego ciała. Te wykadrowane dość wąsko ujęcia artystka poszerzyła o to, co mogłoby się na nich znaleźć. Na zrobione przez siebie zdjęcia nakleiła fotografie Zamecznika. Powstałe w ten sposób obrazy przedstawiają jednocześnie żonę i modelkę Zamecznika Halinę oraz artystkę. Grzeszykowska nie ukrywa miejsc, w którym oba obrazy zostały połączone. Akt dopisywania nowej historii do pierwotnych kadrów jest jawny. Można by powiedzieć, że interpretacja, zawsze jest dodaniem kawałka siebie. Ale to tylko jeden z tropów, którymi można pójść. Zdjęcia Grzeszykowskiej zdecydowanie wykraczają poza dyskurs o naturze archiwów. Pozostają otwarte na interpretacje. To rzecz dużo bardziej osobista i uniwersalna zarazem.

 

WP_20160429_099a

 

Na Praktyczny przewodnik przetrwania uczuciowej burzy nad wodą Doroty Buczkowskiej składają się zdjęcia pochodzące z archiwum norweskiego okręgu Sogn og Fjordane skorygowane rysunkowo przez artystkę. Dzięki jej interwencjom zwykłe kadry przekształcają się w intrygujące opowieści, których znaczenie jest niejasne i przez to niepokojące. Teksty Anna Theiss zebrane na tabliczkach, których porządek można samodzielnie zmieniać mogą być punktem wyjścia dla prób odczytywania obrazów.

Gdy porównamy do siebie projekty czwórki artystów, pierwszą przychodząca na myśl kategorią analityczną jest płeć. To zdumiewające, jak bardzo poszczególne realizacje odpowiadają cechom tradycyjnie (stereotypowo) przypisywanym kobietom i mężczyznom. Wystawy mężczyzn odwołują się do dosłowności, racjonalności, analizy, systematyzacji; kobiet do uczuciowości i fantazji. Z tych dwóch podejść zdecydowanie bardziej płodne są propozycje pań. Projekty Certowicza i Szypulskiego właściwie nie wychodzą poza prezentacje i porównania. Kobiety przekraczają te schematy i są po prostu dużo bardziej ciekawe. Ich prace doskonale mogą funkcjonować także poza kontekstem projektu „Żywe archiwa”. Żyją własnym życiem.

Ekspozycja jest elementem programu „Długie życie fotografii” prowadzonego przez Fundację Archeologia Fotografii, instytucji, która od lat nie tylko ratuje fotograficzne archiwa, ale także pokazuje jaki to ma sens.

 

autor: Tomasz Stempowski


Dodaj komentarz