Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Przewiń do góry

Góra

Brak komentarzy

Pamięć i fotografia w „Pamięci i Sprawiedliwości”

Pamięć i fotografia w „Pamięci i Sprawiedliwości”

Tomasz Stempowski | On 21, Sty 2014

 

Najnowszy numer „Pamięci i Sprawiedliwości” (2 (22)/2013 r.) poświęcony jest pamięci społecznej i polityce historycznej. Wśród siedmiu tekstów bloku głównego poruszających tę tematykę znalazł się także mój artykuł „Lieux de mémoire”, ikony, fotografie. Wpływ obrazów fotograficznych na pamięć zbiorową w Polsce. Rekonesans.

Rola fotografii w procesie kształtowania pamięci zbiorowej Polaków pozostaje słabo rozpoznana. Brak szczegółowych studiów nad tym zagadnieniem, a dostępne badania nie tworzą skonstruowanego w sposób przemyślany zbioru danych, wskutek czego trzeba opierać się na informacjach fragmentarycznych.

Do analizy roli fotografii w pamięci zbiorowej szczególnie użyteczne jest używane przez Barbarę Szacką rozróżnienie między pamięcią publiczną a potoczną. Pierwsza obejmuje odniesienia do historii obecne w przekazach publicznych, druga oznacza to, co rzeczywiście jest obecne w umysłach ludzi. W każdym z nich dominuje inny rodzaj fotografii, pełnią one odmienną rolę i są inaczej odczytywane. Można to przeanalizować na podstawie dwóch w pewnym sensie przeciwstawnych przypadków: fotografii prywatnych i ikon fotograficznych.

Fotografie prywatne to zdjęcia wykonane dla upamiętnienia wydarzeń z życia jednostek i ich bliskich, dokumentujące ważne dla nich wydarzenia, ludzi, miejsca itp. Dla gromadzącej je osoby i jej najbliższych są pamiątką z przeszłości, przy czym ważna jest ich materialność.

Fotografie prywatne można zdefiniować jako wszelkie zdjęcia wykonane dla upamiętnienia wydarzeń z życia jednostek i ich bliskich, dokumentujące ważne dla nich wydarzenia, ludzi, miejsca itp. Są wśród nich zarówno zdjęcia zrobione w atelier i przez profesjonalnych fotografów wynajętych do uwiecznienia rodzinnych wydarzeń (śluby, wesela, chrzciny), jak i fotografie amatorskie, wykonane przez członków rodziny lub znajomych. Mogą to być wreszcie fotografie wytworzone instytucjonalnie, np. zdjęcia grupowe ze szkoły czy pracy, które zostały włączone do rodzinnych kolekcji. Jest to więc heterogeniczna kategoria skupiająca zdjęcia rodzinne, portrety, fotografie grupowe, ale także zdjęcia miejsc (architektura, pejzaże, wnętrza), przedmiotów, zwierząt. Łączy je to, że dla gromadzącej je osoby i jej najbliższych są pamiątką z przeszłości. Ważny tu wydaje się też aspekt ich materialności. To nie tylko obrazy, ale także przedmioty obdarzone własną historią. [s. 97]

Wyniki badań ankietowych przeprowadzonych od września do listopada 2003 r. przez Tomasza Ferenca oraz wywiadów przeprowadzonych przez Joannę Bartuszek w latach 1999-2002 w Małopolsce i na Podkarpaciu wskazują, że fotografie prywatne stanowią ważny składnik pamięci rodzinnej.

Według jej rozmówców fotografia odświeża i podtrzymuje pamięć. Gdyby nie zdjęcia, które można co jakiś czas obejrzeć, to najprawdopodobniej niektóre wydarzenia i ludzie ulegliby zapomnieniu. Jak określił to jeden z respondentów: „Jak ci ktoś umrze, choćbyś se chciał przypomnieć, jak to było, to nie da się przypomnieć, a jak to zobaczysz, to ci się wtedy wszystko przypomni”. Zdjęcie ma zdolność poświadczania prawdziwości przeszłych zdarzeń oraz rzeczywistego istnienia ludzi. Fotografia nie jest natomiast w stanie zastąpić pamięci. Znamienne, że respondenci wyrzucali lub niszczyli zdjęcia, których treści nie potrafili już określić, a przedstawione na nich wydarzenia i ludzie zostali zapomniani i nie można ich nazwać. Gdy zerwany został związek emocjonalny wiążący ludzi ze zdjęciami, traciły one wartość. Jak stwierdziła autorka: „fotografia i pamięć pozostają ze sobą w nierozerwalnym związku. Pamięć wspomaga fotografię, a fotografia pamięć”. [s. 98]

Podobne wnioski płyną z analizy danych zebranych w badaniach pamięci zbiorowej przeprowadzonych w 2003 r. i w 2009 r.

W badaniach „Pamięć zbiorowa społeczeństwa polskiego w okresie transformacji” przeprowadzonych w 2003 roku 50% respondentów deklarowało, że posiada jakieś pamiątki rodzinne, a 42% rodzin posiadało zdjęcia. Na pytanie o rodzaj posiadanych pamiątek 89% zadeklarowało, że są to fotografie. To zdecydowanie najliczniej posiadany rodzaj pamiątek. Następne w kolejności były dokumenty urzędowe, które miało 36% respondentów. [s. 99]

Fotografie prywatne łączą pamięć rodzinną z pamięcią narodową. Z jednej strony wprowadzają „wielką historię” do pamięci rodzinnej, z drugiej same stają się składnikiem pamięci zbiorowej szerszych grup społecznych.

Zbadania wymaga kwestia, w jaki sposób zdjęcia prywatne wpływają na pamięć zbiorową. Fotografie prywatne nie są bowiem wyłącznie elementem historii osobistych. Niektóre stają się ogniwem łączącym pamięć rodzinną z pamięcią narodową. Z jednej strony wprowadzają „wielką historię” do pamięci rodzinnej, z drugiej same stają się składnikiem pamięci zbiorowej szerszych grup społecznych. Jak zauważył P. T. Kwiatkowski: „w rodzinnym dyskursie spotykają się i wzajemnie przenikają dwa nurty pamięci: pierwszy to wspomnienia o „wielkiej historii”, drugi zaś – pamięć o przeszłości rodziny”. Przyczynia się do tego przedstawiona na fotografiach rzeczywistość. Nawet zwykły portret może odsyłać z historii osobistej do ważnych wydarzeń w dziejach społeczeństwa, jeśli na przykład sportretowana na zdjęciu osoba nosi mundur wojskowy i uczestniczyła w wojnie. [s. 99]

Obserwujemy współcześnie proces wykraczania fotografii prywatnych poza ramy pamięci rodzinnej i ich częściowego przesunięcia ze sfery ściśle prywatnej do publicznej, w której stają się elementem pamięci zbiorowej większych grup społecznych. Dzieje się tak m.in. wskutek rozwoju nowych technologii wymiany i eksponowania fotografii. Strony internetowe, blogi, portale społecznościowe pozwalają na pokazanie zdjęć prywatnych szerszym grupom odbiorców, potencjalnie nawet wszystkim, którzy mają dostęp do mediów. Wiele witryn publikuje fotografie rodzinne i pamiątkowe ludzi należących do wspólnot definiowanych według różnych kryteriów: geograficznych, historycznych, genealogicznych itd. [s. 101]

Termin miejsca pamięci (lieux de mémoire), wprowadzony do humanistyki współczesnej przez Pierre’a Norę, jest rozumiany bardzo różnie. Andrzej Szpociński zdefiniował go następująco: „Miejsca”, o jakich się tutaj mówi, mogą być rozumiane metaforycznie, jako jakiekolwiek znaki i symbole, które skupiają na sobie uwagę, ponieważ podejrzewa się, że są depozytariuszami przeszłości. Sądzę, że takie poszerzenie stosowalności terminu „miejsce pamięci” jest uzasadnione już choćby z tego powodu, że zarówno realnym (muzeom, pomnikom, archiwom, świątyniom itd.), jak i metaforycznym „miejscom pamięci” przysługują te same właściwości: są one własnością określonych grup społecznych i skrywają w sobie takie lub inne, ważne z punktu widzenia zbiorowości wartości (idee, normy, wzory zachowań).

Termin ten można odnieść także do fotografii.

Udo J. Hebel w artykule „Sites of Memory in U.S. American Histories and Cultures” twierdzi, że w Stanach Zjednoczonych już w XIX wieku wizualne środki formowania i podtrzymywania pamięci narodowej były szeroko wykorzystywane, głównie w postaci rozpowszechnianych w dużych nakładach litografii pokazujących kluczowe dla amerykańskiej historii wydarzenia. Po pojawieniu się fotografii w połowie XIX wieku nastąpiła zmiana konfiguracji pamięci wizualnej w Ameryce i zdjęcia zastąpiły w znacznym stopniu dotychczasowe nośniki – literaturę i malarstwo. [s. 102]

Wymownym przykładem znaczenia zdjęć w dyskursie społecznym są tzw. ikony fotograficzne. To właśnie one, a nie przedstawione na nich wydarzenia, stanowią punkt odniesienia, na którym skupia się uwaga społeczna. Wyselekcjonowano je ze względu na szczególne cechy i funkcję, którą pełnią w dyskursie publicznym. Nawet jeśli powstawały z intencją obiektywnej rejestracji, to przypisanie im statusu ikony było aktem nadania znaczeń.

Ikony fotograficzne są do pewnego stopnia przeciwieństwem fotografii jako takiej, której przypisuje się (pomijam tu kwestię, czy słusznie) obiektywność, brak selektywności i niezależność od intencji wytwórcy. Według Ruchatza:

„Manualne sposoby reprezentacji – pismo, rysunek lub malarstwo – mogą zwiększyć zdolność społeczeństwa lub jednostki do „przechowywania” i w ten sposób zminimalizować potrzebę wyszczególniania tego, co jest warte zachowania, ale ekspozycja fotograficzna omija ludzką interwencję na wszystkich poziomach. Ten brak selektywności jest właśnie tą cechą, którą określa się wyrażeniem „fotograficzna pamięć”: pamięć, która nie filtruje ze względu na znaczenie i zachowuje nawet rzeczy pozornie nieistotne”.

Tymczasem ikony fotograficzne są obrazami, które zostały wyselekcjonowane ze względu na swoje szczególne cechy i funkcję, którą spełniają w dyskursie publicznym. W ich przypadku nie można mówić o rejestracji pozbawionej selekcji. Wiele z tych zdjęć zostało w rzeczywistości zainscenizowanych. Nawet jeśli powstawały z intencją obiektywnej rejestracji, to przypisanie im statusu ikony jest aktem wyboru i nadania znaczeń. [s. 103]

Ikona fotograficzna nie musi być obrazem zawierającym najwięcej informacji o przedstawionym wydarzeniu. Musi natomiast dać się sprowadzić do syntetycznego, zwartego przekazu. Dlatego mimo że istnieją materiały wizualne dokładniej opisujące sytuację (np. pozostałe zdjęcia z serii lub rejestracje filmowe), są one pomijane i zapominane. Ikona fotograficzna zostaje oderwana od wydarzenia i jego temporalności i postawiona niejako poza czasem. Dokumentalne sekwencje filmowe nie zakorzeniają się w pamięci zbiorowej tak głęboko, mają zbyt czasową naturę. Scena przedstawiająca biegnącą drogą dziewczynkę poparzoną napalmem w czasie wojny w Wietnamie została zarejestrowana na kolorowej taśmie filmowej, ale w pamięci zbiorowej obecne jest czarno-białe zdjęcie Nicka Uta. Paradoksalnie, jak napisał Rob Kroes, to fotografia potrafi opowiedzieć historię pełniej, ma „siłę epickiej koncentracji, która tragedię historii kondensuje w jednym przykuwającym uwagę obrazie”. [s. 104]

W kulturze polskiej niewiele jest obrazów o statusie ikon. Warunkiem jego uzyskania jest wielokrotna ekspozycja w mediach, a te przez cały okres PRL-u uznawane były za mało wiarygodne.

W polskiej pamięci zbiorowej w różnych sferach pamięci występują inne rodzaje fotografii, odmienny jest sposób ich lektury i co bardzo istotne – wiarygodność. Fotografii brakuje legitymizacji, którą daje umocowanie w dyskursie naukowym. Można raczej zaobserwować proces odwrotny – kompromitację jej wartości dokumentacyjnej w debacie publicznej.

Badania nad wpływem fotografii na pamięć zbiorową wymagają dokładnego określenia przedmiotu i metodologii analizy. Inaczej należy podchodzić do fotografii funkcjonujących w pamięci potocznej, a inaczej do ikon fotograficznych w pamięci publicznej. Pytania dotyczące roli fotografii powinny stać się stałym elementem kwestionariuszy badawczych w badaniach ankietowych pamięci zbiorowej Polaków.

Z wykorzystaniem źródeł wizualnych w naukach społecznych wiążą się jednak istotne trudności teoretyczne. Część badaczy uważa, że są one analizowane pod kątem znaczenia za pomocą kategorii semiotycznych i językowych, takich samych jak inne teksty kultury. Tymczasem językowy model komunikacji jest nieadekwatny w odniesieniu do form wizualnych, a zmysłowego doświadczenia obrazów nie są w stanie oddać inne formy tekstu. Jak zauważyła Barbie Zelizer, różne nośniki pamięci w odmienny sposób nadają znaczenie przeszłości, bowiem to, jak ją pamiętamy przez obrazy, bardzo różni się od tego, jak zapamiętujemy bez ich udziału. [s. 96]

 

Pełny tekst artykułu z „Pamięci i Sprawiedliwości” nr 2 (22)/2013 dostępny w formie cyfrowej na stronie IPN (tutaj).

 

Poza tym w numerze:

 

Od Redakcji (Sławomir Poleszak, Rafał Wnuk)

I. Ankieta

„„Historia a wyobrażenia przeszłości (Jerzy Bracisiewicz, Krzysztof Brzechczyn, Andrzej Grajewski, Tomasz Kranz, Paweł Machcewicz, Adam Ostolski, Tomasz Stryjek, Robert Traba, Marek Woźniak, Andrzej Zawistowski, Anna Ziębińska-Witek)

II. Studia

Marek Woźniak, Wyobraźnia (historyczna) i jej rola w procesie badania przeszłości

Bartosz Korzeniewski, Demokratyzacja pamięci wobec przewartościowań w pamięci Polaków po 1989 r.

Anna Ziębińska-Witek, Wystawianie przeszłości, czyli historia w nowych muzeach

Tomasz Stempowski, „Lieux de mémoire”, ikony, fotografie. Wpływ obrazów fotograficznych na pamięć zbiorową w Polsce – rekonesans

Sławomir Zajączkowski, Atrakcyjność komiksu historycznego na tle wymagań stawianych twórcom komiksowym przez historię i sztukę

Magdalena Maria Stulgis, Pomiędzy rekonstrukcją, odtwórstwem a inscenizacją, czyli próba analizy zjawiska rekonstrukcji historycznej

Andrzej Grajewski, Balast po komunizmie. Instytucjonalne rozliczenie komunizmu w krajach Europy Środkowej – opis struktur oraz okoliczności ich powstania

III. Varia

Michał Przeperski, Świat oglądany przez szybę. Polacy a sprawy międzynarodowe w sondażach Radia Wolna Europa (1962–1969)

Jakub Kazimierski, Katowickie Forum Partyjne

Karolina Bittner, Propagandowe funkcje piosenki żołnierskiej na przykładzie Festiwalu Piosenki Żołnierskiej w Kołobrzegu

Krzysztof Brzechczyn, Od rewolucji proletariackiej do powstania narodowego. Przegląd konceptualizacji „Solidarności” w naukach społecznych i humanistycznych

IV. U sąsiadów

Mateusz Sokulski, Historiografia serbska i chorwacka poświęcona polityce zagranicznej Jugosławii w okresie zimnej wojny

V. Recenzje

Nacjonaliści ukraińscy lat czterdziestych XX w. O co i przeciw komu walczyli? Dlaczego ponieśli porażkę? (Na podstawie nowego rosyjskiego wydania dokumentów) (Albina Noskowa)

Nadine Fresco, Śmierć Żydów. Fotografie, Czarne, Wołowiec 2011, ss. 135. (Tomasz Stempowski)

Jerzy Grzybowski, Pogoń między Orłem Białym, Swastyką i Czerwoną Gwiazdą. Białoruski ruch niepodległościowy w latach 1939–1956, Warszawa 2011, ss. 907 (Marek Wierzbicki)

Świadectwo Gaucka. Recenzja książki Joachima Gaucka Winter im Sommer – Frühling im Herbst. Erinnerungen (książka napisana we współpracy z Helgą Hirsch), München, Pantheon Verlag, 2011, ss. 352 (Andrzej Grajewski)

VI. Konferencje

Katarzyna Zawadka, Ogólnopolska konferencja „Elity komunistyczne w Polsce”, Lublin 19–20 września 2013 r.

 

autor: Tomasz Stempowski


Dodaj komentarz