Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Przewiń do góry

Góra

Brak komentarzy

Ostatnie spojrzenie

Ostatnie spojrzenie

Tomasz Stempowski | On 03, Mar 2013

 

W „Gazecie Wyborczej” (nr 52 z 2-3 marca 2013 r.) ukazał się wywiad Beaty Maciejewskiej z Tomaszem Kiznym zatytułowany „750 tysięcy strzałów w tył głowy”. We wtorek 5 marca w Centrum Artystycznym Fabryka Trzciny w Warszawie zostanie otwarta przygotowana przez niego wystawa „Wielki Terror 1937-1938”. Jednocześnie do księgarń trafia album pod tym samym tytułem. Projekt przywołuje pamięć ofiar stalinowskiego terroru. W latach 1937-1938 zamordowanych zostało ok. 750 tys. ludzi, a do łagrów trafiło 700 tys.

Kizny postanowił pokazać ich twarze i miejsca, w których zginęli. W Archiwum Stowarzyszenia Memoriał i w Państwowym Archiwum Federacji Rosyjskiej obejrzał ok. 3 tys. zdjęć portretowych ofiar, ponad tysiąc z nich skopiował, a kilkaset wybrał do albumu. Są na nich twarze ludzi ze wszystkich warstw społeczeństwa, twarze wybrane przez funkcjonariuszy NKWD – ofiary, ale także byli prześladowcy, którzy popadli w niełaskę. Te fotografie miały charakter urzędowy, to po prostu zdjęcia sygnalityczne, które zgodnie z regulaminem robiono zaraz po aresztowaniu. Jednak z porównania dat ich wykonania z datami egzekucji wynika, że niejednokrotnie robiono je na dzień czy dwa przed zastrzeleniem skazanych. Dla nas dziś mają inne znaczenie – to portrety ludzi skrywające tajemnicę ich losu.

Co można wyczytać z twarzy ludzi, którzy następnego dnia mają umrzeć? Na takie pytanie, zadane przez autorkę wywiadu, Tomasz Kizny odpowiedział: Przerażenie, rozpacz, rezygnację, czasem jakby zdziwienie czy niedowierzanie, rzadziej bunt i pogardę. Rodziny ofiar miały nigdy nie zobaczyć tych obrazów. Miały pozostać w ukryciu w tajnych archiwach. Dopiero na początku lat dziewięćdziesiątych zostały z nich wydobyte i pamięć o pomordowanych mogła zostać przywrócona. Jak powiedział Kizny: Krewni ofiar przez lata wracają do tych fotografii, szukając choćby najmniejszej wskazówki, jakiegoś klucza do zrozumienia, co czuli i przez co przeszli ich bliscy. Wpatrują się intensywnie w te zdjęcia, znajdując w nich element pocieszenia albo jeszcze większy ból. To jest przecież wydobyte z niebytu ostatnie spojrzenie ich najbliższych, którzy zniknęli bez śladu kilkadziesiąt lat wcześniej.

W swoim albumie Kizny zamieścił też wywiady z rodzinami ofiar oraz współczesne fotografie miejsc zbrodni. Położenie miejsc pochówków i egzekucji ofiar terroru sowieckiego też miało pozostać nieznane. Nawet NKWD nie prowadziło ich ewidencji, dlatego wiele pozostaje ciągle nieznanych. Kizny, który je fotografował, mówi: To zwyczajne krajobrazy, które nic nie mogą powiedzieć o minionej tragedii. […] Groza tych banalnych pejzaży bierze się tylko ze świadomości, że zbrodnia miała miejsce tutaj, w tym miejscu.

Właśnie o tę świadomość chodzi, o pamięć, którą trzeba zachować. W przypadku ofiar terroru komunistycznego tę pamięć trzeba najpierw przywrócić. Reżim sowiecki bardzo dbał, by nie zostawiać widocznych śladów. Ofiary terroru skazano na zapomnienie, wymazanie, tak jak popadających w niełaskę komunistów usuwano ze zdjęć zbiorowych przywódców partii. Ich twarze miały zostać zamknięte w tajnych archiwach, ich groby niedostrzegalne w szerokim rosyjskim krajobrazie. O ile naziści byli jakby opętani przez fotografię i dokumentowali obficie swoje zbrodnie, to komuniści zostawili bardzo mało zdjęć pokazujących prawdę o systemie. Dlatego nowa wystawa i książka Tomasza Kiznego są tak ważne. Obraz pozwala lepiej zakotwiczyć pamięć w świadomości ludzi. Dzięki Kiznemu przynajmniej częściowo uda się zniweczyć plany komunistów w odniesieniu do ofiar. Nie zginą w niepamięci. To zresztą już kolejne jego osiągnięcie na tym polu. Kilka lat temu opublikował w kilku krajach i językach album „Gułag” zawierający kilkaset unikatowych fotografii dokumentalnych.

 

Zaproszenie na wystawę "Wielki terror 1937-38"

 

autor: Tomasz Stempowski


Dodaj komentarz