Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Przewiń do góry

Góra

Brak komentarzy

Zapamiętane Niezapisane

Zapamiętane Niezapisane

Tomasz Stempowski | On 07, Cze 2016

 

W Domu Spotkań z Historią w Warszawie można obejrzeć interesującą wystawę Zapamiętane Niezapisane. O wojnie na fotografiach Feliksa Łukowskiego. Składa się na nią około 60 zdjęć z czasu II wojny światowej zrobionych w Siemnicach i pobliskich wsiach Zamojszczyzny. Ich autor uwieczniał ludzi oraz wydarzenia ze swojego najbliższego otoczenia: komunie, śluby, wesela, pogrzeby. Choć zdjęcia powstały w okresie niemieckiej okupacji, nie mana nich dramatycznych scen przemocy i walki. Na większości wojna jest właściwie niewidoczna. Odczytać ją można jedynie z nielicznych zdjęć partyzantów, niemieckich osadników z Besarabii, Kozaków i ekshumacji.

Autor fotografii, Feliks Łukowski, urodził się w 1919 roku w Siemnicach. Do wybuchu wojny zdążył ukończyć cztery klasy gimnazjum przy klasztorze oo. bernardynów w Radecznicy. W 1946 r. po zdaniu małej matury rozpoczął studia weterynaryjne we Wrocławiu. Przerwał je jednak i po skończeniu kursu pedagogiczny został nauczycielem dzieci greckich emigrantów na Dolnym Śląsku i na Śląsku Opolskim. W 1954 osiadł wraz z żoną w Krynicach na Lubelszczyźnie, gdzie pracował najpierw jako nauczyciel, a potem dyrektor szkoły. Zmarł w 1985 roku w Tomaszowie Lubelskim. Większość zdjęć Łukowski zrobił w latach czterdziestych. Później skoncentrował się na pracy zawodowej i społecznej, a aparat odłożył na bok.

Negatywy 1500 zdjęć Łukowskiego przechowywane są w Muzeum Zamojskim w Zamościu. W 1986 r. przekazał je tam jego przyjaciel, wybitny fotograf Jerzy Lewczyński, który dostał je od żony Łukowskiego. Kolekcja składa się z około 100 negatywów szklanych 6×9 cm oraz około 300 sztuk filmów 6×9 cm i małobrazkowych.

Dorobek siemnickiego fotoamatora był już prezentowany. W 2005 roku nakładem Muzeum Zamojskiego ukazał się album Świat chałup, stodół i opłotków. Wieś w obiektywie Feliksa Łukowskiego z Siemnic, pow. Tomaszów Lubelski. Fotografie z lat 40. i 50. XX wieku. Cztery lata później Muzeum Zamojskie zorganizowało wystawę Wojenne ślady dwóch fotografów. Dwie perspektywy Kurta Goldmanna i Feliksa Łukowskiego, na której zdjęcia siemnickiego fotoamatora zestawiono z fotografiami zrobionymi w 1940 r. przez niemieckiego żołnierza stacjonującego na Zamojszczyźnie. Ekspozycję tę zaprezentował w 2010 r. także Instytut Pamięci Narodowej w Lublinie. Łukowski był też jednym z bohaterów filmu dokumentalnego Adama Kulika z 2006 r. pt. Fotografowie prowincjonalni.

 

WP_20160528_112a

 

Zdjęcia fotografa z Siemnic wpisywano dotychczas w kontekst historii lokalnej. Służyły do pokazania jego sylwetki oraz dziejów społeczności kilku zamojskich wsi. Kuratorki ekspozycji prezentowanej w DSH proponują spojrzenie z nieco innej perspektywy. Pytają, czy słuszne jest twierdzenie Jerzego Lewczyńskiego, że fotografie oddają pełniej prawdę o wyglądzie tamtego czasu i tamtych dni? Czy rzeczywiście zdjęcia pozwalają zrozumieć, jak wyglądało życie pod niemiecką okupacją? Przecież nie wszystkie wydarzenia zostały zapisane na filmie.

Fotografie Łukowskiego nie są najłatwiejszym materiałem do prezentacji na wystawie. Nie ma na nich przełomowych wydarzeń i spektakularnych scen. Pokazują zwykłych ludzi i ich codzienność. Tego typu obrazy najczęściej przechowywane są w albumach rodzinnych. Ich znaczenie jest mocno związane z pamięcią sportretowanych na nich osób i ich bliskich. W takim wąskim gronie są też zazwyczaj pokazywane. Przy ich oglądaniu zwykle ktoś opowiada o sfotografowanych ludziach i wydarzeniach. Obrazy uruchamiają pamięć i prowokują do snucia opowieści, które z kolei nadają sens obrazom. Takie zdjęcia rzadko są podpisywane. Nie ma takiej potrzeby, bo pamiętają o nich żywi ludzie. To nie tylko obrazy, to także materialne przedmioty, pamiątki po bliskich – ślady minionego czasu w teraźniejszości. Dlatego stosunek do nich bywa bardzo emocjonalny. Jednak bliskie związki z ludźmi sprawiają, że fotografie w pewnym sensie umierają wraz nimi. Tracą racje bytu. Gdy nikt już nie wie, co przedstawiają, stają się niepotrzebne. Tracą moc przywoływania wspomnień. Joanna Bartuszek w książce Między reprezentacją a „martwym papierem”. Znaczenie chłopskiej fotografii rodzinnej relacjonuje, że jej respondenci wyrzucali lub niszczyli zdjęcia, których treści nie potrafili już opisać.

 

WP_20160528_034a

 

Wystawa pokazywana w Domu Spotkań z Historią z tej więzi łączącej ludzi z fotografiami czyni ważny motyw. Obrazom, oprócz tradycyjnych podpisów (określających czas i miejsce wykonania oraz nazwiska sportretowanych ludzi) towarzyszą fragmenty relacji zebranych w 2015 r. od mieszkańców Siemnic, Wożuczyna i innych miejscowości, z którymi związany był Łukowski. Teksty wydrukowane zostały dużą czcionką, zwykle są umiejscowione nad fotografiami i często zajmują więcej miejsca na ścianie niż obrazy.

Sposób ekspozycji podkreśla materialność fotografii. Poszczególne odbitki (czy raczej wydruki) zostały umieszczone w pewnej odległości od ścian, na które rzucają wyraźne cienie. To wzmacnia odczucie przestrzenności i wrażenie, że fotografie są czymś osobnym. Brzegi zdjęć są nierówne, jakby pozbawione komputerowego przycinania. Przypominają odbitki z domowej kolekcji, ułożone na stole i odstające od jego powierzchni.

 

WP_20160528_141a

 

Dzięki takiej aranżacji przybliżona zostaje sytuacja oglądania zdjęć w gronie osób związanych z nimi emocjonalnie. Widz patrząc na obraz może przeczytać, a w niektórych wypadkach wysłuchać, związanych z nim relacji konkretnych, nazwanych imieniem i nazwiskiem ludzi. Nie są to proste opisy przedstawionych scen, ale przywołane nimi wspomnienia. Tak jak to bywa, przy oglądaniu rodzinnego albumu. Widz zwiedzający wystawę staje się nie tyle uczestnikiem, ile świadkiem tego procesu. Przy okazji ma szanse spostrzec, że pamięć wykracza poza zapisy utrwalone na światłoczułym filmie. Są wydarzenia, o których mieszkańcy zamojskich wsi pamiętają, a których nie znajdziemy na zdjęciach Łukowskiego. O eksterminacji Żydów, sytuacji rodzin, którym Niemcy zabrali ziemię, czy losach ludzi wywiezionych do obozów możemy tylko przeczytać we fragmentach relacji zamieszczonych na ścianach. Nie zobaczymy tego.

lukowskiplakat-620x895Wystawa Zapamiętane Niezapisane jest przykładem procesu, który coraz częściej zachodzi w sferze pamięci społecznej: przesunięcia fotografii prywatnych z pamięci rodzinnej do sfery publicznej. Jedną z przyczyn tego zjawiska jest rosnące zainteresowanie historią lokalną, która ma duże znaczenie dla kształtowania się poczucia tożsamości grupowej. Szukanie własnych korzeni jest jednym ze sposobów stabilizacji w coraz bardziej mobilnym społeczeństwie. Dzięki publicznym prezentacjom zdjęcia stają się elementem pamięci zbiorowej większych grup społecznych. O zjawisku tym pisałem w artykule „Lieux de memoire”, ikony, fotografie opublikowanym w „Pamięci i Sprawiedliwości” (nr 2(22)/2013, str. 93-110).

Ekspozycja pokazywana w Domu Spotkań z Historią nie tylko pokazuje fragment polskiej historii, ale  jest także refleksją nad miejscem fotografii w naszej pamięci.

Wystawę Zapamiętane Niezapisane. O wojnie na fotografiach Feliksa Łukowskiego oglądać można w Domu Spotkań z Historią w Warszawie od 24 maja do 21 sierpnia 2016 r. Kuratorkami wystawy są Zuzanna Bogumił i Ewa Mazur, przy współpracy Beaty Mielcarz. Projekt graficzny przygotowała Katarzyna Brzostowska. Wystawę zorganizowały Dom Spotkań z Historią, Akademia Pedagogiki Specjalnej, Muzeum Zamojskie w Zamościu.

 

autor: Tomasz Stempowski


Następny wpis

Najnowszy wpis

Dodaj komentarz