Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Przewiń do góry

Góra

Brak komentarzy

Helmy Spethmann – fotografka warszawskiego getta

Helmy Spethmann – fotografka warszawskiego getta

Tomasz Stempowski | On 29, Kwi 2015

 

Większość fotografii warszawskiego getta została zrobiona przez niemieckich żołnierzy lub policjantów, bądź to służbowo – do oficjalnych raportów lub dla celów propagandowych – bądź jako prywatna pamiątka. Tylko oni mogli wejść do zamkniętej dzielnicy żydowskiej z aparatem fotograficznym. Niewiele jest wyjątków od tej reguły.

Trochę zdjęć zrobił w 1942 roku szofer szwajcarskiej misji lekarskiej Franz Blättler, który część z nich opublikował w wydanej krótko po wojnie w Zurychu książce. (Ukazała się ona po polsku w 1982 r. w opracowaniu Tomasza Szaroty pod tytułem Warszawa 1942. Zapiski szofera szwajcarskiej misji lekarskiej). Niestety spotkały go z tego powodu nieprzyjemności ze strony władz szwajcarskich, które utajniły szczegóły misji lekarskiej, i Franz Mawick – bo tak brzmi jego prawdziwe nazwisko – trafił nawet na krótko do aresztu. W rezultacie zniszczył oryginały notatek i zdjęć; ocalały tylko te, które zostały opublikowane.

Innym przykładem są zdjęcia z albumu niemieckiej pielęgniarki Helmy Spethmann (1891-1979). Od wiosny 1941 roku do jesieni 1942 roku pracowała ona w Rezerwowym Szpitalu Wojennym III w Warszawie. W drodze ze szpitala na niemiecki cmentarz wojskowy wielokrotnie przejeżdżała tramwajem przez teren dzielnicy żydowskiej. 8aW liście do siostry z 19 sierpnia 1941 roku lakonicznie wspomniała o wrażeniach, jakie wywarło na niej to, co tam zobaczyła:

Właśnie znów jechaliśmy na cmentarz żołnierski, przejeżdżając przy tym przez duży kraniec dzielnicy żydowskiej. Wielu głodujących. Poza tym to teren zainfekowany i przejście jest surowo wzbronione. Opowiem ci o tym później.

Jednak nie opowiedziała. Nigdy. W zasadzie o tym fragmencie jej wojennych doświadczeń nikt nie wiedział. Gdy w 1979 roku zachorowała i trafiła do szpitala, wezwała do siebie swoją siostrzenicę Ingelene Rodewald. Przed śmiercią przekazała jej dwa albumy fotograficzne. Były w nich typowe pamiątkowe zdjęcia z lat trzydziestych. Nic specjalnego. Dopiero później okazało się, że między tekturą a okleiną okładki znajdują się dodatkowe odbitki – obrazy z warszawskiego getta.18a

W październiku 2014 roku Ingelene Rodewald wydała książkę Zeugin des Grauens. Helmy Spethmann und ihre Fotografien aus dem Warschauer Ghetto (Świadek okrucieństwa. Helmy Spethmann i jej fotografie z warszawskiego getta). Opowiada w niej o życiu swojej ciotki i pokazuje zrobione przez nią zdjęcia. Właściwie oprócz listu, którego fragment zacytowano wyżej, nie zachowało się żadne pisane świadectwo Helmy Spethmann o latach wojny. Zostały głównie fotografie.

Kadry zapisane aparatem pielęgniarki niemieckiego szpitala wojskowego nie wnoszą właściwie wiele nowego do naszej wiedzy o okupacji i zagładzie. Są to obrazy podobne do tych, które już znamy. Można by powiedzieć, że są typowe, gdyby nie to, że to słowo razi i jest w pewien sposób niestosowne w odniesieniu do zdjęć ciał martwych ludzi i portretów osób, które wkrótce czekała śmierć. Helmy Spethmann sfotografowała sceny uliczne w getcie, kilka portretów Żydów, przewożenie ciał zmarłych, i stos nagich trupów. W książce znaleźć można też ujęcia przedstawiające okupowaną Warszawę, ruch uliczny, zniszczoną zabudowę, sceny ze szpitala wojskowego. Choć nie są to fotografie odkrywcze, wzbogacają niewątpliwie ikonografię okresu drugiej wojny światowej, a niektóre są wstrząsające.

13aByć może najbardziej interesującym aspektem książki jest historia autorki zdjęć, a właściwie nieopowiedziana historia jej fotografowania. Dlaczego Helmy Spethmann poszła do getta robić zdjęcia? I dlaczego nigdy ich nikomu nie pokazała? Nie wspomniała o nich nawet, przekazując album swojej siostrzenicy.

Helmy Spethmann nie wyznawała ideologii nazistowskiej. Była pielęgniarką Czerwonego Krzyża, która została podporządkowana Wehrmachtowi. skanowanie0001aZdawała sobie niewątpliwie sprawę z tego, co się dzieje. Wiedziała, że w czasie wojny nie może mówić o wszystkim i nie wszystko można pokazać. Franz Mawick, Szwajcar, fotografował, żeby pokazać, jak naprawdę wygląda niemiecka okupacja Polski. Próbował to zrobić krótko po powrocie do kraju, ale udało mu się dopiero po zakończeniu wojny, i nie bez trudności. Helmy Spethmann schowała zdjęcia i nikomu ich nie pokazywała. Jednak nie zniszczyła ich, a przekazując siostrzenicy, umożliwiła ich publikację. Być może, decydując się na pójście do getta z aparatem, tak jak Franz Mawick, chciała zarejestrować prawdziwy obraz rzeczywistości. Tylko nie miała go komu pokazać. Być może kluczem do zrozumienia jej postawy jest to krótkie zdanie z listu do siostry: Opowiem ci o tym później. Obietnica, której nie dotrzymała.

 

autor: Tomasz Stempowski


Dodaj komentarz