Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Przewiń do góry

Góra

Brak komentarzy

Milcząc, wołają

Milcząc, wołają

Tomasz Stempowski | On 10, Mar 2014

 

Gdy Achilles zabił Hektora, zdarł z niego zbroję, pozwolił kaleczyć jego ciało, a w końcu przywiązał je do rydwanu i zawlókł do obozu. Chciał je pozostawić na pożarcie psom i ptakom. Jednak gdy Priam przybył do niego z okupem, błagając o wydanie martwego syna, by mu wyprawić godny pogrzeb, Achilles uległ prośbom. Gdyby tego nie zrobił, obraziłby bogów i ściągnął na siebie ich gniew.

Ciała żołnierzy niezłomnych zamordowanych przez komunistów nie zostały oddane rodzinom. Miejsce ich pochówku miało pozostać nieznane, tak żeby nie pozostał po nich ślad, żeby o nich zapomniano. To się nie udało.

10 listopada 2011 roku prezes Instytutu Pamięci Narodowej Łukasz Kamiński, sekretarz Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa Andrzej Krzysztof Kunert oraz minister sprawiedliwości Krzysztof Kwiatkowski podpisali list intencyjny o współpracy na rzecz ustalenia miejsc pogrzebania ofiar komunistycznych zbrodni. Instytut Pamięci Narodowej uruchomił program badawczy Poszukiwania nieznanych miejsc pochówku ofiar terroru komunistycznego 1944–1956, którego celem jest odnalezienie grobów pomordowanych, ekshumacja i identyfikacja ich szczątków.

W Warszawie poszukiwania prowadzono na cmentarzu Powązkowskim w kwaterze „Ł”, na tzw. Łączce. Prace archeologów i historyków tam prowadzone udokumentował swoim aparatem Piotr Życieński. Jego fotografie można oglądać od 3 do 31 marca 2014 roku na wystawie Cum tacent, clamant (łac. Milcząc, wołają) w Centrum Edukacyjnym IPN „Przystanek Historia” im. Janusza Kurtyki w Warszawie. Ekspozycję zbudowano przy pomocy prostych środków. W głównej części wystawy fotografie zostały umieszczone na czarnym tle i podzielone na trzy części.

 

WP_20140305_011a

 

Na dole, bezpośrednio na ziemi, ustawiono wielkoformatowe zdjęcia szkieletów ludzkich, już częściowo odsłoniętych, ale jeszcze tkwiących w pyle. Przywodzą one na myśl miejsce archeologicznych odkryć, groby jakiejś prehistorycznej cywilizacji, zapewne ważnej, ale tak odległej, że niemal niezrozumiałej.

Warstwa środkowa zbudowana została z zawieszonych na linkach fotografii o różnych formatach, które pokazują pracę przy wydobywaniu szczątków zmarłych. To najczęściej młodzi ludzie: kopią, oczyszczają szkielety, rysują czy po prostu rozmawiają. Widać, że to, co robią, jest ważne, także dla nich. Zwraca uwagę zwłaszcza fotografia młodej kobiety, która klęcząc, starannie oczyszcza czaszkę człowieka. Pochylona nad nią, jakby ją otacza.

Górna warstwa to reprodukcje zdjęć ofiar komunistycznego terroru, którym jednak zamiast typowego formatu prostokątnego nadano kształty właściwe szlacheckim portretom trumiennym.

Wznoszące się jedna nad drugą trzy grupy fotografii zdają się odnosić do różnych sfer historii. Dolna warstwa reprezentuje tragiczną przeszłość, śmierć i zapomnienie – to, co przeminęło. Pośrodku pokazano teraźniejszość – wysiłek ludzi, którzy chcą przezwyciężyć przeszłość i choćby częściowo zadośćuczynić złu. To sfera pracy, aktywności, młodości. Twarze pokazane w najwyższej warstwie to domena pamięci. Nawiązanie do formy portretu trumiennego wskazuje, że nie chodzi o dokumentalny zapis, ale o przywołanie społecznego sensu pochówku: o pożegnanie zmarłych i oddanie im należnej czci. To jakby pogrzeb, którego ci ludzie nie mieli.

 

WP_20140305_081

 

Wystawa fotografii Piotra Życieńskiego jest skromna, ale chyba taka miała być. Chodzi w niej bowiem przede wszystkim o oddanie sprawiedliwości tym, którym jej przed dziesięcioleciami odmówiono, oraz o uhonorowanie tych, którzy przyczynili się do odnalezienia grobów pomordowanych. Tytuł ekspozycji można odnieść nie tylko do pozbawionych przez lata głosu ofiar, ale i do samych zdjęć – milcząc, wołają.

 Wywiad z Piotrem Życieńskim na temat wystawy dostępny jest na kanale IPN TV na YouTube:

 


 

autor: Tomasz Stempowski


Dodaj komentarz