Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Przewiń do góry

Góra

Brak komentarzy

Ikony września

Ikony września

Tomasz Stempowski | On 01, Gru 2012

 

Są wydarzenia, które trwają w świadomości społecznej w postaci obrazów. Wojna domowa w Hiszpanii to upadający żołnierz ze zdjęcia Roberta Capy. Koniec drugiej wojny światowej to zatknięcie sowieckiego sztandaru na Reichstagu, uwiecznione przez Jewgienija Chałdeja. Wojnę amerykańsko-japońską symbolizują marines ze sztandarem na Iwō-jimie z fotografii Joe Rosenthala. Wojna wietnamska kojarzy się od razu z poparzoną napalmem dziewięcioletnią Kim Phuc ze zdjęcia Nicka Uta.

Czy pamięć września 1939 r. także zespoliła się z konkretnymi obrazami? Czy jakaś fotografia przedstawiająca tę wojnę zasługuje na miano ikony?

Terminem ikony zwykło się nazywać te zdjęcia, które skupiają na sobie uwagę społeczeństwa i w jego świadomości na stałe łączą się z jakimś wydarzeniem. Spośród milionów fotografii publikowanych w prasie i innych mediach większość zostaje szybko zapomniana. Tylko pojedynczym obrazom udaje się przetrwać i zagościć na dłużej w pamięci ludzi.

Doktor Jens Ruchatz z Instytutu Wiedzy o Teatrze i Mediach Uniwersytetu Fryderyka Aleksandra w Erlangen wskazuje na trzy czynniki, dzięki którym fotografia może stać się ikoną[i]. Po pierwsze jej kompozycja powinna być zgodna z obrazową i retoryczną tradycją. Po drugie podpis zdjęcia powinien podkreślać jego symboliczne znaczenie. Po trzecie zdjęcie powinno być często publikowane w tym samym kontekście.

W kontekście polskim kształtowanie się ikon obrazowych napotkało na poważne trudności. Przede wszystkim natychmiastowa publikacja i dystrybucja obrazów pokazujących wojnę obronną 1939 r. została uniemożliwiona przez okupacje niemiecką i sowiecką. W pierwszych latach po klęsce wrześniowej zaistnieć w sferze publicznej mogły tylko te obrazy, które zostały wytworzone przez aparat propagandowy najeźdźców. Ich akceptacja przez społeczeństwo polskie napotykała zatem na opór. Od takich ograniczeń wolne były tylko publikacje ukazujące się w krajach sojuszniczych lub neutralnych. Większość Polaków nie miała jednak do nich dostępu.

Proces ikonizacji fotografii mógł się rozpocząć dopiero po zakończeniu wojny. Jednak i wtedy nie mógł przebiegać swobodnie. Przede wszystkim brak było zdjęć wyrażających polski punkt widzenia na wojnę. Większość dostępnych zdjęć została wytworzona przez stronę niemiecką, przede wszystkim przez specjalnie w tym celu powołane kompanie propagandowe. Ze zrozumiałych względów brak wśród nich obrazów przedstawiających heroizm żołnierzy polskich. Właściwie jedyną alternatywę stanowiły zdjęcia Amerykanina Juliena Bryana, który uwiecznił na taśmie filmowej i fotograficznej obronę Warszawy. Pokazują one jednak przede wszystkim los ludności cywilnej: zniszczenia i ofiary niemieckiej agresji. Zdjęcia te nie były zresztą wykorzystywane zbyt intensywnie. Wprawdzie publikowano je w prasie, a wizyta Bryana w Polsce i odnalezienie przez niego niektórych bohaterów zdjęć zyskało pewien rozgłos, ale wydany w 1959 r. album „Siege” ze zdjęciami z września, wzbogacony o obrazy Polski powojennej, ukazał się tylko w języku angielskim dla celów propagandy zagranicznej.

Warunki polityczne, jakie panowały w Polsce po 1944 r., nie sprzyjały heroizacji obrazów związanych z wojną obronną 1939 r. Reżim komunistyczny zainteresowany był w jak najbardziej negatywnym przedstawieniu Polski międzywojennej. Klęska wrześniowa kompromitowała rządy sanacyjne. Z tego względu tezom komunistycznej propagandy odpowiadały fotografie wykonane przez fotografów niemieckich, ukazujące przewagę Wehrmachtu i chaos polskiej obrony.

Z powodów politycznych nie mogło być także mowy o rozpowszechnianiu fotografii pokazujących agresję sowiecką 1939 r.

Wymienione wcześniej przykłady ikon fotograficznych pokazują, jak ważne dla uzyskania przez zdjęcie pozycji symbolu są czynniki, których zabrakło w Polsce. Przede wszystkim wzmiankowane zdjęcia zostały opublikowane krótko po wykonaniu i stanowiły aktualny komentarz niedawnych wydarzeń. Każde z nich wyrażało punkt widzenia społeczności, dla której stały się ikonami. Jest to widoczne zarówno w przypadku zdjęcia Joe Rosenthala, które pokazuje heroizm żołnierzy amerykańskich, jak i fotografii Nicka Uta, która stała się orężem przeciwników wojny w Wietnamie.

Fotografie te były wielokrotnie publikowane. Zainteresowanie budziły nie tylko ich walory, ale także okoliczności powstania. Niejednokrotnie podnoszone były wątpliwości co do autentyczności niektórych z tych zdjęć. Przypuszczano, że były inscenizowane, retuszowane lub że przedstawiają co innego, niż głosi podpis. Dyskusje te nie wpłynęły jednak na podważenie ich pozycji, świadczą raczej o szczególnej roli, jaką odgrywają w świadomości społecznej.

Czy mimo wymienionych powyżej zastrzeżeń można znaleźć zdjęcie, które pełniłoby w Polsce rolę ikony września 1939 r.? Niewątpliwie jest kilka fotografii, które częściej od innych publikowane są w kontekście tego wydarzenia. Przypomina się je regularnie z okazji kolejnych rocznic wybuchu drugiej wojny światowej, towarzyszą tekstom poświęconym tej tematyce, nie tylko w prasie, ale także, co istotne, w podręcznikach szkolnych i publikacjach internetowych.

Wyróżnia się pięć fotografii: pancernik „Schleswig-Holstein” ostrzeliwujący Westerplatte, łamanie polskiego szlabanu granicznego, samolot zrzucający bomby na Warszawę, dziewczynka klęcząca nad ciałem zabitej siostry, płonący Zamek Królewski w Warszawie.

Ciekawy jest przypadek zdjęcia, które Oliver Sander w tekście Niemieccy fotoreporterzy w Polsce zamieszczonym w katalogu wystawy W obiektywie wroga uznał za obraz najpełniej symbolizujący w świadomości społecznej agresję niemiecką na Polskę[ii]. Przedstawia ono żołnierzy niemieckich trzymających złamany szlaban na przejściu granicznym między Polską i Wolnym Miastem Gdańskiem w Kolibkach[iii]. Scena ta została uwieczniona w kilku ujęciach fotograficznych oraz na taśmie filmowej. Najbardziej znana jest fotografia przedstawiająca niemal cały szlaban przenoszony przez grupę żołnierzy niemieckich. Autorem zdjęcia jest gdański fotograf Hans Sönnke, który w późniejszym okresie służył w 1. Propagandowej Kompanii Zapasowej w PEA[iv].

Już w 1939 r. zostało ono opublikowane w formie pocztówki przez firmę Foto-Sönnke z Gdańska. U dołu zdjęcia znalazł się podpis „Szlaban na polskiej granicy zostaje usunięty” (Der Schlagbaum an der poln. Grenze wird beseitigt).

W innym wariancie ukazany jest fragment szlabanu w bliższym planie i pod innym kątem.

W jeszcze większym zbliżeniu scenę pokazano w książce „Der grosse deutsche Feldzug gegen Polen”[v]. W tym ujęciu akcent został położony nie na złamany szlaban graniczny, ale na godło Polski.

Sekwencja usuwania szlabanu znalazła się także w kronice filmowej UFA Tonwoche z 6 września 1939 r. i w filmie „Polenfeldzug”.

Scena uwieczniona na fotografiach jest zazwyczaj opisywana jako usuwanie szlabanu granicznego z polsko-niemieckiej granicy. Kopie przechowywane w Digitale Bildarchiv des Bundesarchivs [vi] podpisano: „Kampania polska, okolice Gdańska, droga
Sopot–Gdynia. Usuwanie szlabanu z godłem polskim na granicy polsko-niemieckiej przez żołnierzy niemieckich” (Polenfeldzug, bei Danzig, Straße Zoppot-Gdingen.- Beseitigung eines Schlagbaums mit polnischem Wappen an der deutsch-polnischen Grenze durch deutsche Soldaten).

W Bildarchiv Preussischer Kulturbesitz[vii] podpis brzmi: „Niemieccy żołnierze demontują polski szlaban graniczny” (Deutsche Soldaten demontieren einen polnischen Grenz-Schlagbaum). W podobny sposób podpisano te zdjęcia w innych archiwach i agencjach fotograficznych[viii]. Nawet w archiwum Głównej Komisji Badania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu zdjęcie zostało podpisane „Usuwanie szlabanu na polskiej granicy”. Właściwie wszędzie jest wersja podpisu wymyślonego przez urzędników niemieckiej propagandy.

Wszystkie te podpisy są błędne i powielają koncept niemieckiej propagandy wojennej. Ich fałsz bierze się zarówno z braku precyzji co do szczegółów, jak i błędnego rozpoznania charakteru przedstawionej sceny.

Przede wszystkim niedokładne jest określenie „granica polsko-niemiecka”. Umiejscowienie sceny na drodze Gdynia–Sopot wskazuje, że w rzeczywistości chodzi o granicę między Polską a Wolnym Miastem Gdańskiem. Akceptacja wersji o granicy polsko-niemieckiej oznacza uleganie presji hitlerowskiej propagandy. Także sformułowanie „niemieccy żołnierze” może wprowadzać w błąd. Na zdjęciu uwieczniono bowiem nie żołnierzy niemieckiego Wehrmachtu, lecz gdańskich formacji policyjnych, na co wskazują herby miasta na hełmach widoczne na jednym ze zdjęć.

Prawdziwy charakter zdarzenia przedstawionego na ww. zdjęciach wychodzi na jaw, gdy porównamy je z innymi zrobionymi wówczas ujęciami i obrazami utrwalonymi na taśmie filmowej. Nie ma wątpliwości, że wszystkie sceny zostały zainscenizowane dla celów propagandowych. Na jednym ze zdjęć widać oddział żołnierzy zbliżający się konno do szlabanu, na którym nie ma już godła Polski. Po prawej stronie kadru stoi żołnierz, który trzyma tablicę z godłem. Żołnierz podnoszący szlaban i jeden z żołnierzy stojących po prawej śmieją się.

Na innym ujęciu widać jeźdźców i oddział piechoty przechodzących pod podniesionym szlabanem.

.

Fakt, że zostało ono zdjęte ze szlabanu jeszcze przed jego złamaniem, potwierdza także fotografia przedstawiająca zdejmowanie polskiego godła z budynku celnego. Żołnierz stojący po lewej trzyma w ręku tablicę z godłem ze szlabanu, a na budynku ciągle jeszcze znajduje się orzeł. Na zdjęciach przedstawiających złamany szlaban na budynku już nie ma godła, zatem musiały być wykonane później.

Wydaje się więc, że sekwencja zdarzeń była następująca. Najpierw od szlabanu oderwano tabliczkę z godłem Polski. Następnie zarejestrowano na taśmie filmowej i fotograficznej przejazd oddziału wojska pod podniesionym szlabanem. Później zdjęto godło z budynku celnego i złamano szlaban. Wreszcie zainscenizowano scenę łamania szlabanu z przytwierdzonym godłem i moment odrywania godła. Pewną wątpliwość budzi fakt, że na zdjęciu nr 4, przedstawiającym inscenizację odrywania godła, widać dwie tabliczki z orłem. Pierwszą trzyma żołnierz w centrum kadru, drugą inny żołnierz, stojący na drugim planie po lewej. Być może zatem tablice z godłem Polski były wcześniej przygotowanymi na potrzeby zdjęć rekwizytami.

Taką kolejność zdarzeń potwierdza jeszcze inne zdjęcie, przedstawiające chwilę przed inscenizacją. Widać na nim grupę żołnierzy podchodzących do złamanego szlabanu leżącego obok drogi. Na daszku nad wejściem do budynku celnego znajduje się jeszcze jeden z żołnierzy, którzy zdejmowali z niego godło Polski. Ponieważ na zdjęciu z serii wydanej przez Sönnkego nie widać ani tego żołnierza, ani godła, zarejestrowana na nim scena musiała być zainscenizowana: szlaban trzeba było ponownie ustawić w poprzek drogi, by dla potrzeb propagandy ponownie go zepchnąć na bok.

Zdjęcie to jest ciekawe także z tego względu, że widać na nim nie tylko to, co chciała pokazać niemiecka propaganda. Po lewej stronie za pniem drzewa widać operatora kamery filmującego inscenizację. Dzięki temu możemy stwierdzić, że zdjęcia filmowe wykonał operator cywilny, a nie żołnierz kompanii propagandowej, oraz że na miejscu był jeszcze przynajmniej jeden fotograf, który zrobił to zdjęcie.

Najbardziej frapujący fragment zdjęcia znajduje sie jednak gdzie indziej. W rowie po lewej stronie, niedaleko drzewa, widać jakby dłoń człowieka. Obraz nie jest wystarczająco wyraźny, aby nie było żadnych wątpliwości, ale może to być ręka człowieka.

Porównanie fotografii z materiałem filmowym pokazuje, że niektóre ujęcia były kilkakrotnie powtarzane. Na przykład sekwencja podnoszenia szlabanu przed wjeżdżającym na koniach oddziałem z kroniki filmowej różni się od obrazu z fotografii nr 5 na tyle, że musiały to być osobne inscenizacje.

Także relacja uczestnika tych wydarzeń potwierdza, że całe zdarzenie zostało specjalnie odegrane na potrzeby propagandy. Potwierdził to Hermann Rausch, jeden z żołnierzy, którzy uczestniczyli w inscenizacji , do którego dotarł niemiecki historyk i dziennikarz Guido Knopp[ix].

Jak widać, jeden z najbardziej znanych obrazów symbolizujących początek drugiej światowy jest najczęściej błędnie podpisywany. Poprawny podpis powinien zawierać informację, że do czynienia mamy z inscenizacją sceny usuwania szlabanu na granicy między Polską a Wolnym Miastem Gdańskiem.

Obraz szlabanu granicznego łamanego przez niemieckich żołnierzy był w Polsce reprodukowany wielokrotnie. Ciągle pojawia się w publikacjach dotyczących drugiej wojny światowej zarówno jako ilustracja w tekście, jak i obraz prezentowany na okładkach. Często umieszczany jest na wydawnictwach popularnych: rozprowadzanych w kioskach publikacjach cyklicznych, obwolutach płyt DVD z filmami dokumentalnymi itp. Świadczy to o tym, że stał się powszechnie rozpoznawalnym znakiem symbolizującym wybuch drugiej wojny światowej. Wymowny jest sposób, w jaki zdjęcie zostało wykorzystane w ekspozycji prezentowanej w krakowskiej fabryce Schindlera. Duża reprodukcja fotografii zmontowana z płomieniami, widoczna jakby w pęknięciu muru, otwiera tam fragment wystawy poświęcony wojnie.

Rozpoznawalność zdjęcia wykorzystał Zbigniew Libera w jednym ze zdjęć serii „Pozytywy” z lat 2002–2003. Cykl składa się z inscenizowanych fotografii odtwarzających słynne zdjęcia prasowe. Artysta wybrał je spośród obrazów zapamiętanych w dzieciństwie, czyli kierując się do własnej pamięci, ale, jak można sadzić, uznał, że będą rozpoznawalne dla innych. „Kolarze” są swoistym odwróceniem fotografii łamania szlabanu w 1939 r.

 

autor: Tomasz Stempowski


[i] Jens Ruchatz, The Photograph as Externalization and Trace,[w:] Media and Cultural Memory [Ed.] Astrid Erll,Ansgar Nünning,Berlin–New York 2008, s. 373–375.

[ii] Oliver Sander, Niemieccy fotoreporterzy w Polsce, [w:] W obiektywie wroga. Niemieccy fotoreporterzy w okupowanej Warszawie 1939–1945, [oprac.:] Danuta Jackiewicz, Eugeniusz Cezary Król, Oficyna Wydawnicza RYTM, Warszawa [2009], s. 31–32.

[iii] O. Sander sugeruje, że ponieważ na zdjęciu nr 4 widać tablicę z napisem: „Lasy Państwowe, Nadleśnictwo Wysoka, Leśnictwo Gołębiewo”, wątpliwa jest „prawdziwość określenia miejscowości, zawartego w opisach zdjęć: Budynek celny na drodze Gdańsk–Sopot” (por. Ibidem). Sugestię tę należy odrzucić – przedstawiony na zdjęciu budynek to budynek strażnicy placówki Ochrony Skarbowej w Kolibkach. Widać go na zdjęciu Rene Zuber z „National Geographic Magazine” (por. http://wolneforumgdansk.pl/viewtopic.php?t=449, stan z dnia 17.05.2009).

[iv] Ibidem, s. 42.

[v] Der grosse deutsche Feldzug gegen Polen,Berlin 1940 r., s. 92.

[vi] Fotografie o sygnaturach Bild 146-1979-056-18A, Bild 183-51909-0003.

[vii] Fotografie o sygnaturach 30002211 i 30008767.

[viii] Dalsze przykłady to Die Bayerische Staatsbibliothek: „Soldaten beim Beseitigene.Schlagbaums an d.Grenze; polnisches Wappen; Vormarsch” (fotografie o sygn. hoff-27348 i hoff-27289); Ullstein Bild: „II.Weltkrieg Deutschland – Polen COL Deutschland. NS-Zeit. Zweiter Weltkrieg. Überfall auf Polen: deutsche Soldaten reissen einen Schlagbaum aus der Verankerung” (fotografie o sygn. 00622576, 00016277); Corbis: “Poland Falls into German Hands. German troops demolish a Polish flagpole during Hitler’s invasion ofPoland which began in September 1939. Shortly afterwards,France andBritain declared war onGermany.” (fotografia o sygn. HU040468).

[ix] W książce Guida Knoppa, Bilder, die Geschichte machten, C. Bertelsmann Verlag, München 1992, znalazła się relacja Hermanna Rauscha, jednego z żołnierzy, którzy uczestniczyli w inscenizacji. Por. Horst Pötzsch, Das Ende des Zweiten Weltkriegs, http://www.bpb.de/popup/popup_druckversion.html?guid=OPQSTQ, stan z 24.03.2009.


Dodaj komentarz