Image Image Image Image Image Image Image Image Image Image
Przewiń do góry

Góra

Brak komentarzy

Czarny wrzesień 1939

Czarny wrzesień 1939

Tomasz Stempowski | On 30, Wrz 2013

 

Wrzesień w Polsce to w świadomości zbiorowej ciągle miesiąc, w którym wybuchła II wojna światowa. Zbitka słowna „polski wrzesień” kojarzy się jednoznacznie; „kampania wrześniowa” również – w każdym wypadku chodzi o wojnę obronną 1939 r. Warto zwrócić uwagę na wizualne odpowiedniki tych terminów. W polskiej kulturze funkcjonuje kilka fotografii o statusie ikonicznym, które symbolizują napaść Niemiec na Polskę i wybuch II wojny światowej. Chyba ciągle najbardziej rozpoznawalna jest i najczęściej pojawia się w tej roli fotografia niemieckich żołnierzy łamiących szlaban graniczny w Kolibkach. Rzadziej w tej roli występuje zdjęcie pancernika Schleswig-Holstein ostrzeliwującego Westerplatte lub niemieckich samolotów rzucających bomby. Te trzy fotografie łączy to, że wszystkie zostały zrobione przez Niemców oraz pokazują armię niemiecką w akcji – widzimy na nich agresora napadającego Polskę.

W ostatnich latach następują jednak zmiany w obrazowaniu „polskiego września”. Coraz więcej miejsca poświęca się ofiarom wojsk niemieckich, ale nie tyle żołnierzom, ile ludności cywilnej. Dobrze to wyrażało hasło towarzyszące obchodom 70. rocznicy wybuchu II wojny światowej: „Wojna zwykłych ludzi” – nacisk położono wtedy na pokazanie losu ludności cywilnej, co wyraźnie widać np. w opublikowanym przez IPN albumie „A więc wojna…” Ludność cywilna we wrześniu 1939 r. Potwierdzeniem tej tendencji jest coraz częstsze pojawianie się w roli ikony września fotografii Juliena Bryana przedstawiającej dwunastoletnią Kazimierę Kostewicz płaczącą nad ciałem swojej siostry Anny, zabitej przez niemieckiego lotnika. Kadr ten został w tym roku opublikowany na okładce ostatniego wrześniowego numeru tygodnika „Przegląd” (nr 40 (718) z 30.09-6.10.2013). Towarzyszy mu nałożony na obraz napis: „CZARNY WRZESIEŃ 1939”. U dołu fotografii mniejszą czcionką wydrukowano: „10-letnia Kazimiera Kostewicz nad zwłokami siostry zabitej na ul. Ostroroga w Warszawie, podczas niemieckiego nalotu 13 września 1939 roku”. Wprawdzie wkradł się tu błąd w odniesieniu do wieku dziewczynki, ale sam fakt zamieszczenia podpisu na okładce warto z aprobatą podkreślić. Wciąż jeszcze staranne podpisywanie zdjęć historycznych nie jest praktyką powszechną i często używa się ich tylko jako ilustracje lub wizualne zapchajdziury. Na stronie redakcyjnej podano też autora zdjęcia, zabrakło tylko jego źródła. Całą okładkę zaprojektowała Iza Mierzejewska.Okładka książki Richarda C. Lukasa "Zapomniany Holokaust. Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944"

Wewnątrz numeru zamieszczony został obszerny artykuł Krzysztofa Wasilewskiego zatytułowany tak samo, jak brzmi napis na okładce. Autor opisał w nim zbrodnie popełnione przez żołnierzy Wehrmachtu w czasie wojny z Polską. Tekstowi towarzyszy mapka i szczegółowe kalendarium. Artykuł tworzy ramę interpretacyjną dla zdjęcia z okładki. Podkreśla jego rolę jako wizualnego symbolu cierpień polskiej ludności cywilnej w czasie II wojny światowej. Zresztą obraz ten już wcześniej pojawiał się w takim kontekście. Ostatnio można go było znaleźć na okładce polskiego wydania książki Richarda C. Lukasa Zapomniany Holokaust. Polacy pod okupacją niemiecką 1939-1944 (Dom Wydawniczy REBIS, 2012).

Fotografia Juliena Bryana spełnia wszystkie wymogi, by pełnić rolę fotograficznej ikony. Miejsce i czas jej wykonania wiążą ją bezpośrednio z losem ludności polskiej w czasie wojny. Dramatyczna, tragiczna treść nie pozwala pozostać emocjonalnie obojętnym, zwłaszcza że ofiarą śmiertelną jest kobieta, a opłakuje ją dwunastoletnia dziewczynka. Schemat kompozycyjny – poziome usytuowanie postaci osoby martwej i pionowe opłakującej – przypomina dobrze znany w kulturze chrześcijańskiej motyw piety. Wreszcie to, co zupełnie niepowtarzalne, indywidualne i niezapomniane: twarz i rozłożone w geście bezsilności dłonie i palce Kazimiery Kostewicz w konfrontacji ze sztywno przyciśniętymi do tułowia ramionami jej siostry. Tego nie da się zapomnieć i dlatego to zdjęcie będzie wracało.

 

autor: Tomasz Stempowski


Dodaj komentarz